16-31 lipca 2018 roku

Logo WFOŚiGW

Żywność modyfikowana genetycznie

Czy GMO to zło?

Od kiedy istnieje cywilizacja, rolnicy zajmujący się uprawą roślin i hodowlą zwierząt chcą uzyskać najbardziej pożądane okazy. Aby uprawiane gatunki były większe, odporniejsze i bardziej użyteczne, samodzielnie krzyżowali je ze sobą. W latach 80. XX wieku otworzył się nowy rozdział tej historii – modyfikacja DNA roślin metodami inżynierii genetycznej. Do dziś trwają ożywione spory, czy żywność modyfikowana genetycznie (GMO) jest zdrowa dla człowieka, a jej uprawa dla środowiska naturalnego.

Pierwszym dopuszczonym do spożycia przez ludzi produktem GMO był w 1994 roku pomidor Flavr Savr, który wyróżniał się przedłużonym okresem przechowywania. Nowe warzywo nie odniosło jednak sukcesu komercyjnego i zostało wycofane z rynku. Dzisiaj szacuje się, że globalna wartość rynku zajmującego się uprawami roślin genetycznie modyfikowanych wynosi prawie 15 mld dolarów, a ponad połowa populacji świata spożywa żywność transgeniczną. To produkty spożywcze, w których znajdują się składniki poddane modyfikacji genetycznej poprzez wprowadzenie do ich łańcucha DNA fragmentów kodu genetycznego innych organizmów.
Mimo to asortyment roślin GMO wciąż jest wąski – tworzą go prawie wyłącznie cztery rośliny: kukurydza, rzepak, bawełna i soja. Aż trzy czwarte światowych upraw soi to organizmy zmodyfikowane genetycznie, a właściwości ich ziaren pozwalają im bronić się przed szkodnikami. Takie produkty jak nektarynki, bezpestkowe mandarynki czy pszenżyto, często określane jako GMO, nie są wytworami inżynierii genetycznej, ponieważ otrzymano je dzięki tradycyjnym metodom uprawnym lub krzyżówkom międzygatunkowym.

Obawy i wątpliwości

Według sondażów polscy rolnicy opowiadają się za możliwością uprawy w naszym kraju roślin modyfikowanych genetycznie, widząc w tym szansę na zwiększenie opłacalności produkcji. Jednak bardziej sceptyczni są konsumenci. W ostatnich latach ich niepokój wzbudziły m.in. doniesienia o alergiach powodowanych przez GMO oraz spekulacje, że w wyniku genetycznego modyfikowania roślin pola zostaną zaatakowane przez niezniszczalne chwasty, które zdominują inne gatunki. Światowi producenci żywności w obawie o utratę klientów coraz częściej zamieszczają na swoich produktach napisy, że ich żywność jest wolna od GMO.
Przeszło 90 proc. uprawianych odmian GMO zawiera tę samą modyfikację – sprawia ona, że rośliny są odporne na herbicyd. Na uprawy te, oznaczane jako HR (herbicide resistant), można stosować opryski herbicydowe w czasie sezonu wegetacyjnego – chwasty giną, a uprawy pozostają nienaruszone. I tutaj zaczęły rodzić się wątpliwości konsumentów i ekologów, ponieważ człowiek nie jest organizmem modyfikowanym genetycznie i na chemiczne opryski nie jest uodporniony. Coraz więcej danych wskazuje, że herbicydy takie jak Roundup mogą powodować wady rozwojowe i problemy z płodnością. Niepokojący jest też fakt, że przenikają one do ludzkiej krwi, a wraz z nimi najgroźniejsza substancja czynna herbicydów – glifosat.
Sceptyków niepoki również fakt, że fragmenty transgenu (zawierające m.in. elementy wirusowe czy geny oporności na antybiotyki) przy podwyższonym pH w żołądku – np. wskutek stosowania leków hamujących wydzielanie kwasu żołądkowego – trafiają do jelit. Kwasy nukleinowe nie są trawione i mogą przenikać z jelita do krwi, a nawet być wydzielane z mlekiem. Nie sposób teraz przewidzieć konsekwencji tych procesów, ponieważ ewentualne negatywne efekty pojawią się po latach, tak jak w przypadku wchłaniania dymu tytoniowego czy azbestu.
Przeciwnicy GMO zwracają też uwagę na to, że zasoby ziemi są w stanie wykarmić jej obecną populację bez potrzeby uciekania się do GMO. Problem głodu nie bierze się z braku żywności, tylko z biedy oraz przeznaczania żywności do produkcji biopaliw. Również w Polsce nie ma niedoborów żywności, wręcz przeciwnie – Unia Europejska w ramach wspólnej polityki rolnej wymaga od nas ograniczania produkcji.

Dobrodziejstwa i nadzieje

Obrońcy GMO odpowiadają, że żywność ta nie jest niebezpieczna dla ludzi czy zwierząt, ponieważ przed wprowadzeniem na rynek jest dokładnie badana pod względem bezpieczeństwa. Kwasy nukleinowe zawarte w komórkach produktów żywnościowych ulegają rozpadowi w przewodzie pokarmowym człowieka, a podnoszone przez krytyków ryzyko ich przedostania się do jelit jest mikroskopijne. Również środki ochrony roślin zawierające glifosat, takie jak Roundup, są poddane kontroli i stopniowo wycofywane z produkcji rolniczej.
Zwolennicy GMO zwracają uwagę, że żywność ta może być też wykorzystywana do podawania różnych leków i szczepionek. Po zmianie jej wartości odżywczych może też pomóc wyeliminować niektóre powszechnie występujące problemy zdrowotne. Przykładem jest złoty ryż, który zmodyfikowano, aby zawierał większe ilości beta-karotenu, przekształcanego w organizmie w witaminę A. Jego zwolennicy przekonują, że dzięki niemu można zapobiec 1–2 miliardom zgonów rocznie w krajach rozwijających się i ocalić aż
500 tys. dzieci przed ślepotą. Oprócz tego dzięki niektórym modyfikacjom możliwe jest wyeliminowanie z rolnictwa szkodliwych środków owadobójczych, zagrażających nie tylko szkodnikom, ale także innym owadom i ptakom. Zaletą roślin GMO jest też to, że mogą być uprawiane w niekorzystnych warunkach – w mrozie czy wysokiej temperaturze.


Renowacja mebli

Ekoszafa gra 

Stare meble mają swój niepowtarzalny urok, niektórzy mówią, że mają też duszę. Na pewno przywołują piękne wspomnienia i nadają domowi szczególny charakter. Wielu z nas wyrzuca plastikowe albo drewniane meble, nie zdając sobie sprawy, że te pierwsze przez dziesiątki lat ulegają rozkładowi, a by zastąpić drugie, trzeba ściąć drzewa. Zanim więc pozbędziemy się wysłużonych mebli, warto dać im drugą szansę. Wystarczy włożyć trochę pracy i niewielką kwotę, by wyglądały jak nowe albo nawet lepiej niż w dniu zakupu. Renowację można przeprowadzić samodzielnie albo oddać meble do warsztatu, gdzie tapicer zrobi nowe obicie, a stolarz przywróci drewnianym częściom dawny wygląd.

Drewno – trwałość i elegancja

Meble z drewna są najbardziej ekologiczne, ponieważ racjonalna gospodarka leśna, której elementem jest pozyskiwanie drewna, zapewnia trwałe istnienie polskich lasów oraz odnawialność zasobów leśnych. Jednak żeby proces ten zachodził, ilość pozyskiwanego corocznie w trakcie wycinki drewna nie może przekraczać możliwości przyrostowych drzewostanów. Możemy dołożyć do tego swoją cegiełkę, nie wyrzucając starych drewnianych mebli, tylko zmieniając ich oblicze. Z biegiem czasu zniszczeniu ulega przede wszystkim ich zewnętrzna powłoka.
Na początku trzeba usunąć stare warstwy farb i lakierów oraz wszelkie zanieczyszczenia. Przy większych powierzchniach zaleca się wykorzystanie szlifierki, a w miejscach trudno dostępnych – papieru ściernego. Cała powierzchnia powinna być równomiernie zeszlifowana, ponieważ wszelkie różnice mogą doprowadzić do nieudanego efektu malowania. W miejscach wypolerowanych powierzchnia będzie jaśniejsza, a w szorstkich ciemniejsza. Uszkodzenia mebli drewnianych przejawiają się w postaci rys i ubytków, które można usunąć szpachlą. Kolor najlepiej zmienić, wykorzystując bejcę, która wnika w drewno, dzięki czemu barwa drewna będzie jednolita. Po zastosowaniu bejcy utworzy się transparentna powłoka, podkreślająca naturalne walory drewna.
Drugim sposobem na odnowienie drewnianych mebli jest pomalowanie ich z zachowaniem widocznego usłojenia drewna. Efekt ten uzyskuje się dzięki zastosowaniu dwóch warstw lakierobejcy, łączącej cechy bejcy i lakieru, w wybranym odcieniu. Nałożenie odpowiedniego lakieru zabezpieczy przedmiot przed zarysowaniem i działaniem czynników zewnętrznych. Szybkoschnący lakier nada drewnianej powierzchni trwałość, odporność na zarysowania oraz uszkodzenia mechaniczne.

Plastik – wygoda i dostępność

W przeciwieństwie do drewna plastik nie ulega biodegradacji, czyli nie poddaje się naturalnym procesom rozkładu, i powoduje przez to negatywne skutki dla środowiska. Jednak meble z tego tworzywa są tańsze i często równie ładne, dlatego cieszą się tak dużym zainteresowaniem. Są również odporniejsze na opady i warunki atmosferyczne niż drewniane, co ma znaczenie w przypadku np. mebli ogrodowych. W trosce o środowisko należy więc poddawać je pomysłowej renowacji, którą ogranicza tylko nasza wyobraźnia.
Plastikowe powierzchnie wystawione na działanie słońca często tracą kolor, płowieją i się łuszczą. Do ich czyszczenia najlepsza jest miękka gąbka lub szmatka, nie nadają się za to ostre szczotki, które mogą uszkodzić powierzchnię tworzywa. Wszystkie zadrapania na plastikowym meblu będą bardzo widoczne, gdyż zbierać się w nich będzie kurz czy pył. Do mycia elementów wyposażenia z tworzyw sztucznych można używać ciepłej wody z mydłem lub płynem do naczyń. Tak przygotowane meble odświeżymy za pomocą farby do plastiku, zmieniając ich kolor lub dodając efekty, jak np. cieniowanie. Na sezon zimowy plastikowe meble ogrodowe należy schować w garażu albo innym pomieszczeniu gospodarczym.