16-31 października 2018 roku

Logo WFOŚiGW

Bioróżnorodność

Topniejąca różnorodność

Człowiek uważa się za koronę stworzenia, ale jednocześnie – podobnie jak pozostałe organizmy żywe – jest częścią ekosystemu i od niego zależy. Nie tylko żyje w różnorodnym biologicznie środowisku, ale sam się z niego składa, ponieważ organizm ludzki jest zbudowany ze 100 bln komórek. Tworzą one niezmiernie skomplikowany system wzajemnych relacji, dzięki którym możemy żyć i sprawnie funkcjonować. Ludziom tym bardziej więc powinien leżeć na sercu los zagrożonych gatunków roślin i zwierząt, a nawet ekosystemów.

Zgodnie z Konwencją o różnorodności biologicznej różnorodność gatunkowa to zróżnicowanie wszystkich żywych organizmów występujących na Ziemi, między innymi w ekosystemach lądowych, morskich czy słodkowodnych, jak też w zespołach ekologicznych, których organizmy te są częścią. Dotyczy to różnorodności wewnątrzgatunkowej, jak i tej na poziomie ekosystemów.
Do tej pory naukowcy opisali niecałe 2 mln gatunków roślin i zwierząt. Wydaje się to ogromną liczbą, podczas gdy to jedynie 20 proc. – na Ziemi żyje ich bowiem około 10 mln. Te liczby obrazują, jak różnorodne, zmienne i niespodziewane formy może przybierać materia ożywiona. Zróżnicowanie organizmów żywych wynika z ich adaptacji do środowiska, w którym żyją. W procesie ewolucji ciągle wykształcają się osobniki o nowych cechach i ich kombinacjach, co zwiększa prawdopodobieństwo przetrwania gatunków w razie zmian w środowisku.

Człowiek częścią ekosystemu

Sam gatunek ludzki jest elementem różnorodności biologicznej, a bez niej nie byłoby możliwe jego istnienie. Zapewnia mu ona źródło pożywienia, leki, drewno oraz inne surowce niezbędne do życia. Rośliny produkują tlen, wchłaniają substancje szkodliwe dla człowieka, spowalniają zmiany klimatyczne oraz – zwłaszcza duże skupiska drzew – chronią przed powodziami. Różnorodność biologiczna ma istotne znaczenie dla funkcjonowania ekosystemów – im jest większa, tym przyroda sprawniej reguluje klimat, wodę i powietrze.
Ocenia się, że ponad 40 proc. światowej ekonomii opiera się na biologicznych produktach i procesach. Produkcja żywności możliwa jest głównie dzięki temu, że mamy dostęp do żyznej gleby i wody, a pszczoły zapylają rośliny i drzewa. Chodzimy ubrani w naturalne tkaniny, jak bawełna, wełna lub jedwab. Z przyrody czerpiemy też drewno i inne materiały potrzebne do budowania domów lub produkcji mebli. Również wiele leków, na przykład aspiryna, ma naturalne pochodzenie. Bioróżnorodność jest niezbędna do utrzymania długofalowego funkcjonowania takich gałęzi gospodarki jak rolnictwo i rybołówstwo. Stanowi więc gwarancję jakości naszego życia.

Filar polskiej gospodarki

Tereny rolnicze zajmują ok. 60 proc. powierzchni naszego kraju. Polska wieś jest największym azylem różnorodności biologicznej na kontynencie europejskim. Składają się na to takie czynniki jak rozdrobnienie gruntów, zadrzewienia śródpolne, żywopłoty czy oczka wodne. Te zjawiska pozwalają bardzo wysoko oceniać bogactwo przyrodnicze i krajobrazowe Polski w skali Europy. Bioróżnorodność polskiej wsi przynosi też wymierne korzyści ekonomiczne. Im jest ona większa, tym szybciej rozwija się region, a co za tym idzie – polepszają się warunki życia mieszkańców. Tereny o wysokich walorach przyrodniczych czerpią spore zyski z turystyki, przyciągając ludzi uciekających od miejskiego zgiełku.
Ekonomiści obliczyli, że roczne straty wynikające z utraty zasobów, które za darmo czerpiemy z natury, kosztują gospodarkę ok. 50 mld euro. Jeżeli nie podejmiemy działań zaradczych, koszt utraty bioróżnorodności może do roku 2050 osiągnąć 7 proc. PKB.

Różnorodność zagrożona

Każdego dnia z naszej planety, w wyniku zanieczyszczeń i przekształceń w naturalnym środowisku, znika co najmniej 20 gatunków zwierząt, roślin i grzybów. Główną przyczyną jest utrata przez nie siedlisk, czyli niszczenie przez człowieka warunków odpowiednich dla życia danych gatunków. Zagrożenie to dotyczy ponad połowy gatunków, które obecnie giną. Na drugim miejscu wymienia się wprowadzanie przez człowieka gatunków pochodzących z innych rejonów geograficznych, tzw. obcych gatunków inwazyjnych, wypierających gatunki rodzime. W Polsce jest nim na przykład żółw czerwonolicy, który lepiej sobie radzi na wolności niż rodzimy żółw błotny. Trzecie miejsce na liście zagrożeń dla bioróżnorodności zajmuje rybołówstwo, kłusownictwo, myślistwo oraz wycinanie drzew.
Od ponad 5 tys. lat działalność człowieka wpływa na różnorodność biologiczną Europy – od momentu rozprzestrzenienia się rolnictwa i hodowli zwierząt. Rewolucja rolna i przemysłowa doprowadziły do przyspieszonych zmian w użytkowaniu gruntów, intensyfikacji rolnictwa i urbanizacji. Przez to zaniechano wielu praktyk, jak tradycyjne metody upraw, które pomagały w utrzymywaniu środowiska różnorodnego biologicznie. Zmiany w obrębie jednego gatunku zmieniają cały ekosystem, co można porównać do efektu domina – wymarcie jednych organizmów wpływa na inne, co powoduje, że z powierzchni Ziemi znikają kolejne rośliny i zwierzęta. Wyginięcie gatunku jest nieodwracalną stratą, ponieważ znika także unikalna kombinacja genów w nim zawarta. W związku z tym, że każdy gatunek ma swoje miejsce w ekosystemie, bez niego ekosystem również staje się mniej stabilny.

Przyrodzie na ratunek

W 2010 roku na szczycie Narodów Zjednoczonych w Johannesburgu rządy państw członkowskich zobowiązały się do redukcji spadku bioróżnorodności. Komisja Europejska już od lat 70. podejmuje działania legislacyjne dla ratowania różnorodności biologicznej. Jedna z najnowszych praktyk tego typu pojawiła się w perspektywie finansowej Wspólnej Polityki Rolnej 2014–2020. Zgodnie z nią w ramach dopłat bezpośrednich przewidziano obowiązek zazielenienia. Przewiduje ona wyłączenie z produkcji części gruntów i ochronę obszarów proekologicznych, do których można zaliczyć na przykład żywopłoty, śródpolne oczka wodne, pasy drzew, obrzeża lasów, rowy czy miedze. Dzięki temu rolnicy mają większy wpływ na ochronę środowiska i różnorodności biologicznej terenów rolnych.
Członkowie Unii Europejskiej na podstawie dyrektyw ptasiej i siedliskowej utworzyli Sieć Natura 2000. Obszary te zajmują 18 proc. powierzchni lądowej Unii i 4 proc. powierzchni jej wód. Celem powstania Sieci było zachowanie określonych typów siedlisk przyrodniczych i gatunków, które uważane są za cenne i zagrożone w skali całej Europy. Po kilkunastu latach funkcjonowania tego rozwiązania badacze zauważają, że Natura 2000 jest skutecznym narzędziem ochrony gatunków.
Innym pomysłem na uchronienie różnorodności biologicznej jest katalogowanie wszystkich zagrożonych wyginięciem gatunków roślin. W takim celu w 2008 roku powstał między innymi Globalny Bank Nasion, który znajduje się na norweskim archipelagu Svalbard. Mieści się w tunelu wydrążonym w wiecznej zmarzlinie, a ze względu na bardzo niską temperaturę otoczenia przechowywanie nasion odbywa się w nim bez wykorzystania elektryczności. Docelowo zbiór miałby zawierać nasiona wszystkich 300 tys. gatunków roślin, jakie odkryto na Ziemi. Na całym świecie rozsianych jest do tej pory 1,4 tys. banków nasion, które jak dotąd zgromadziły zaledwie 0,6 proc. gatunków roślin.


Nagrody

Ekolaury przyznane

2 października w katowickim kinoteatrze Rialto odbyła się uroczystość wręczenia nagród Polskiej Izby Ekologii. Ekolaury, które są przyznawane za efektywne i innowacyjne prace na rzecz ochrony środowiska, przyznano w tym roku po raz 16. Konkurs ma zasięg ogólnopolski i jest skierowany do przedsiębiorstw, instytucji, organizacji pozarządowych i samorządów. W tym roku wręczono 18 Ekolaurów i siedem wyróżnień. Trafiły one do przedsiębiorstw działających w branży komunalnej sektora odpadowego, wodociągowego, zielonych technologii i ochrony powietrza. Na widowni zasiedli przedstawiciele biznesu, świata nauki i polityki.

– W Polsce jeszcze zbyt często postrzega się działalność ekologiczną jako obciążenie dla przedsiębiorstwa. My konsekwentnie upominamy się o społeczną odpowiedzialność biznesu – mówił Czesław Śleziak, szef Rady Polskiej Izby Ekologii, który wspólnie z prezesem Grzegorzem Pasieką odczytywał i honorował tegorocznych laureatów. W trakcie gali wręczono także medale PIE „Za zasługi dla zrównoważonego rozwoju”. List do uczestników uroczystości skierował minister środowiska Jan Szyszko, który sprawuje nad konkursem PIE honorowy patronat razem z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, Marszałkiem Województwa Śląskiego i Prezydentem Katowic.
Ekolaury i wyróżnienia przyznano w ośmiu kategoriach: gospodarka wodno-ściekowa, ochrona powierzchni ziemi – gospodarka odpadami, ochrona powietrza i OZE, ekoprodukt – zielone technologie, edukacja ekologiczna – ochrona przyrody, energooszczędność i efektywność energetyczna oraz całokształt działalności na rzecz ochrony środowiska. Osobną kategorię utworzono dla czystszej produkcji – za najciekawsze inwestycje zapobiegające u źródła powstawaniu odpadów, zanieczyszczeń i marnotrawstwu zasobów. Wśród laureatów znalazły się instytucje i firmy ze Śląska. Za ochronę powierzchni i gospodarkę odpadami Ekolaurami nagrodzono Baterpol SA w Katowicach, za ochronę powietrza przyznano je Przedsiębiorstwu Energetyki Cieplnej PEC w Gliwicach. Jastrzębski Zakład Wodociągów i Kanalizacji został nagrodzony za edukację dla ekorozwoju, a w kategorii energooszczędność i efektywność energetyczna wyróżnienie przypadło Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej – za program modernizacji oświetlenia wewnętrznego i wind w budynkach. Za całokształt działalności Ekolaur otrzymało Stowarzyszenie Czystszej Produkcji w Katowicach.