16-31 maja 2020

Ochrona przyrody

Na pomoc owadom

Owady są niezbędnym elementem zdrowego ekosystemu. Konsekwencje ich braku będą miały charakter globalny. Czy jest coś, co możemy jeszcze teraz zrobić, żeby powstrzymać ich wymieranie?  

Szanse na to, że w ostatnim czasie zastanawiałeś się nad przyszłością owadów, są niewielkie. Ale może dało ci do myślenia to, że ostatnie zimy były praktycznie całkowicie bezśnieżne, tegoroczna wiosna jest bardzo sucha, a wakacje zapowiadają się wyjątkowo upalnie. Te kwestie, podobnie jak choćby rosnące ceny żywności, są wbrew pozorom mocno związane z owadami.

Owadzia apokalipsa 

Owady na całym świecie stają w obliczu apokalipsy w wyniku toksyn, które ludzie wprowadzają do środowiska, oraz w wyniku zmiany klimatu. Podobnie jak rośliny, owady mają fundamentalny wkład w utrzymanie życia na Ziemi. I można je wykorzystać, aby je uratować.
Wszyscy jesteśmy zależni od różnorodności biologicznej. Ale to właśnie nasze skupienie na własnym gatunku i na własnych zachciankach, przy jednoczesnym ignorowaniu potrzeb zwierząt, doprowadziło do katastrofy. Najwyższy czas zacząć działać, bo niebawem może być już na to za późno.

Zmniejszające się populacje

W badaniach, które obejmowały ostatnie trzy dekady, stwierdzono, że 75 proc. owadów latających zniknęło z 63 badanych obszarów ochrony przyrody w Niemczech. Badanie opublikowane w Science w 2014 roku wykazało, że liczba bezkręgowców na świecie spadła o 45 proc., z których większość to owady. Alarmująco spadła liczby motyli monarchicznych na wybrzeżu Kalifornii. Podobna sytuacja ma miejsce w Australii. W 2017 roku amerykańska służba ds. ryb i dzikiej przyrody po raz pierwszy w historii umieściła trzmiela na liście gatunków zagrożonych wyginięciem, ponieważ odnotowano 88-proc. spadek ich liczebności i 87-proc. utratę terytorium, na którym zamieszkują.
Według nowych badań przeprowadzonych przez University of East Anglia dla owadów, które już są nękane przez zdegradowany krajobraz i toksyczne środowisko, katastrofalny spadek liczebności jeszcze ma nastąpić. Chyba że uda nam się zacząć kontrolować zmiany klimatu.
Realną i najlepszą pomocą zawsze są dobre decyzje systemowe. Dlatego tak ważne jest wybieranie polityków, którzy kierują się dobrem przyrody, a później aktywne patrzenie im na ręce. Jest jednak kilka nieco mniejszych, domowych sposobów, na które każdy z nas może starać się pomóc owadom.

Jak możemy pomóc?

• Zasadź polną łąkę – lub nawet niewielki pasek kwiatów na końcu ogrodu. Jaskry, babki, mniszek lekarski, koniczyny, stokrotki nie tylko ozdobią ogród, ale też bardzo pomogą owadom. Posadź przyjazne dla pszczół kwiaty. Nawet kilka doniczek na balkonie może coś zmienić. Owady potrzebują pożywienia, a my zniszczyliśmy 97 proc. naszych łąk dziko kwitnących kwiatów. Zadbaj o rośliny, które pomagają owadom.
• Owady potrzebują wody. Ta wiosna jest niezwykle sucha – warto więc robić poidełka nie tylko dla jeży i innych małych sąsiadów, ale też dla owadów. Poidełko najlepiej wykonać z ceramicznej podstawki pod doniczkę o średnicy nie mniejszej niż 30 centymetrów. Podstawkę należy częściowo wypełnić kamieniami różnej wielkości. Te większe mają zabezpieczyć konstrukcję przed wywróceniem, a mniejsze razem z patyczkami – tworzyć wyspy z łagodnym zejściem do wody, które uchroni owady przed utonięciem. Wszystko powinno być umieszczone w cieniu, a woda regularnie uzupełniana.
• Domki dla owadów. Załóż hotel dla owadów – to świetny sposób, aby pomóc wszystkim, od ważek po pszczoły. Takie domki można już kupić w wielu sklepach, ale łatwo je także zbudować samemu.
• Odłóż pestycydy. W ciągu ostatnich dziesięcioleci nasze zaufanie do ich skuteczności wzrosło. Substancje te, mające na celu zabijanie owadów i innych robaków, są często używane bezkrytycznie, szkodząc zarówno gatunkom docelowym, jak i innym, które znajdują się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. Eliminując lub nawet tylko ograniczając zużycie tych substancji, możemy uratować tysiące owadów. Aby chronić rośliny, warto zastanowić się nad sadzeniem blisko siebie roślin uzupełniających, zachęcaniem naturalnych drapieżników (takich jak chrząszcze, biedronki, szewce) lub ręcznym zbieraniem szkodników, jeśli rośliny są przytłoczone mszycami lub gąsienicami.
• Bądź mniej schludny. Jednym z głównych czynników wpływających na populację owadów jest utrata i fragmentacja siedlisk. Nie lubią wypielęgnowanych trawników i chociaż uprawiane rośliny o podwójnych kwiatach pięknie wyglądają w ogrodzie, są to złe wieści dla zapylaczy, ponieważ zazwyczaj nie wytwarzają pyłków, a ich nektar jest ukryty głęboko w kwiatach.
• Żyj odpowiedzialnie. Zmiana klimatu stanowi rosnące zagrożenie dla szerokiej gamy dzikich zwierząt, w tym owadów. Chociaż jest to duży problem, który wymaga dużych działań, aby go rozwiązać, nadal możemy w codziennym życiu wdrażać szereg mniejszych działań. Na przykład kupuj żywność od lokalnych dostawców, korzystaj z lokalnego sklepu lub uprawiaj własne warzywa. Pozwoli to nie tylko zmniejszyć ślad węglowy, ale także pomoże małym producentom żywności konkurować z dużymi przedsiębiorstwami spożywczymi i rolnymi.

Czas na działanie

W czasopiśmie Biological Conservation ponad 20 naukowców z krajów na całym świecie ostrzega przed falą wymierania owadów i wzywa do szybkich kroków w celu zahamowania kryzysu. W proponowanych rozwiązaniach naukowcy radzą, że aby ocalić owady, musimy im dać przestrzeń, której potrzebują, aby przetrwać – czyli nadające się do życia, połączone z bogatą różnorodnością życia roślin i zwierząt. Zapewnienie owadom przestrzeni do rozwoju oznacza zwrócenie im lokalnych siedlisk – w tym parków, ogrodów, poboczy i krawędzi pól uprawnych. Z przyjazną im przestrzenią połączoną korytarzami ochronnymi i innymi odpowiednimi siedliskami owady mogą pozostawić wystarczająco dużo zdrowego potomstwa, aby utrzymać swój gatunek. A od nich zależy także przyszłość nas wszystkich.



Recykling opakowań

Kaucjo, wróć 

Badania wskazują, że 94 proc. Polaków chce napojów w butelkach zwrotnych. Jednak obecnie większość butelek i puszek w naszym kraju trafia do koszy na śmieci (w najlepszym wypadku odpowiednio posegregowane). Razem z nimi wyrzucamy pieniądze, które znajdują się w cenie wypitego przez nas napoju.         

Jak dotąd rząd nie podjął decyzji o rozpoczęciu budowy systemu kaucyjnego, tłumacząc, że to zbyt kosztowne. Tymczasem obywatele wielu państw europejskich zbierają zużyte butelki i puszki, po czym ładują je do bagażników, a gdy robią weekendowe zakupy w markecie, wrzucają opakowania do recyklomatów lub oddają ekspedientowi, w ten sposób odzyskując pieniądze. Tak z opakowaniami z metalu, plastiku i szkła obchodzą się konsumenci
z 10 państw w Europie, w których działają systemy kaucyjne. Okazuje się, że czasami rozwiązania, które były popularne w przeszłości, obecnie też mają głęboki sens – ekonomiczny i ekologiczny. Ministerstwo Klimatu pracuje nad wprowadzeniem w Polsce rozszerzonej odpowiedzialności producentów opakowań (ROP) oraz systemu kaucyjnego. Na wdrożenie przepisów związanych z ROP Polska ma czas do lipca 2020 roku. Propozycje resortu zakładają, aby oddzielnie rozliczać opakowania od konsumentów i przedsiębiorstw. Planowany system kaucyjny nie obejmie zbiórki stalowych puszek po napojach oraz kartonów do soków.